Dropshipping w 2019? Tak, ale…

Dropshipping w 2019

Nie od dziś wiadomo, że im więcej dobrze opisanych i otagowanych produktów posiadamy w sklepie internetowym, tym bardzie przekłada się to na organiczne wyniki wyszukiwania, a co za tym idzie na sprzedaż. Tylko co zrobić, aby mieć większy asortymentu nie tracąc czasu na wklepywanie go „z palca”?

Dodawanie większej ilości produktów do sklepu internetowego

Przemyślane dodawanie produktów do sklepu internetowego jest bardzo czasochłonne. Każdy właściciel ma świadomość, że choć internauci „kupują oczami”, to oprócz przykuwających wzrok zdjęć ważny jest też content. Jeśli od razu nie stworzymy wyczerpującego opisu produktu, to za chwilę będziemy zmuszeni przyjmować od kupujących zwroty, bo np.: „myślałem, że to będzie większe…” albo „byłem pewien, że to cena za komplet, a nie za sztukę…”

Przyjmując, że na opis jednego produktu z odpowiednim tytułem i tagami poświęcamy 15 minut, to w ciągu całego dnia jesteśmy w stanie dodać około czterdziestu produktów. Do tego dochodzą jeszcze zdjęcia i obróbka cyfrowa.

Wykonanie solidnych zdjęć i opisów wiąże się z posiadaniem przez przedsiębiorcę przynajmniej jednej sztuki towaru na magazynie. A co, gdy się nie sprzeda? Jeśli produkt ma więcej wersji np. kolorystycznych, przedsiębiorca musi zakupić kilka sztuk. Wiąże się to z mrożeniem kapitału w towar, co do którego nie ma pewności czy jest rentowny.

Co to jest dropshipping?

Właściciele sklepów, szukając ułatwień w postaci masowego importu produktów oraz automatyzacji zadań, wcześniej czy później natrafiają na modną od kilku lat frazę: „DROPSHIPPING”.

Dropshipping to model biznesowy, w którym właściciel sklepu oddelegowuje zadania związane z pakowaniem oraz wysyłką towaru na dostawcę.

Jak to dokładnie działa? Przedsiębiorca na mocy umowy dropshipingowej zawartej z dostawcą (hurtownią), otrzymuje dostęp do pliku źródłowego (najczęściej w wersji XML lub CSV) z danymi towarów oraz ich dostępnością. Dzięki importowi takiego pliku do systemu sprzedażowego, asortyment naszego sklepu w ciągu paru chwil może poszerzyć się o opisy i zdjęcia tysięcy produktów poukładanych w odpowiednie kategorie. Dodam, że każdy sklep internetowy może mieć umowę z wieloma hurtowniami, a wtedy ilość produktów dostępnych dla klienta detalicznego bywa być naprawdę imponująca.

Dodatkowym atutem jest fakt, że produkty ze sklepu równie łatwo eksportujemy na aukcję Allegro czy eBay.

Chociaż prawo zabrania handlu towarami, których nie posiadamy, to dzięki umowie dropshipingowej stajemy się niejako przedstawicielem w sprzedaży, a stany magazynowe hurtowni możemy traktować jako nasz „wirtualny” magazyn.

Jeśli sprzedamy towar w naszym sklepie internetowym, wystarczy że wyślemy dane klienta do naszego dostawcy, a on zajmie się pakowaniem i wysyłką. Co za tym idzie, nie musimy doliczać do towaru kosztu przesyłki z hurtowni do sklepu. Nie przejmujemy się nawet ewentualnym uszkodzeniem w transporcie, bo to nadawca (hurtowania) jest stroną, która będzie składała reklamację. Chcąc budować branding własnej marki, możemy wcześniej wysłać do hurtowni np. ulotki, taśmę z logo do pakowania przesyłek itd. Mało tego. Jeśli klient zażyczy sobie wysyłkę za pobraniem – hurtownia zleci usługę i przekaże nam na konto różnicę między kwotą zakupu a sprzedaży towaru, czyli sam zysk.

Jakie są wady dropshipingu?

Opisany model biznesowy na pierwszy rzut oka wydaję się być kurą znoszącą złote jajka. Kusi niedoświadczonych handlowców swoją prostotą i pozornie niskim progiem finansowym wejścia.

W wielu kursach przesadnie eksponuje się jedynie jego zalety, a właścicielom sklepów internetowych, skoro nie potrzebują już fizycznie towaru ani magazynu, obiecuje się zarządzanie firmą z poziomu hamaka zawieszonego między palmami.

W tym miejscu chciałbym nieco ostudzić emocje i dla równowagi skupić się może nie tyle na negatywnych cechach dropshippingu, co przedstawić obszary, o które trzeba szczególnie zadbać wchodząc w ten biznes.

Oddelegowanie procesu logistycznego na hurtownie jest zdecydowanym ułatwieniem, jednak to właściciel sklepu musi zadbać o pozyskiwanie klientów i utrzymanie z nimi kontaktu. Klienci przed zakupem często dopytują o szczegóły produktu, a nie jest łatwo odpowiedzieć na pytania, kiedy produktu nie możemy nawet wziąć do ręki.

Popularne platformy służące do zakładania licencyjnych sklepów internetowych najczęściej mają w standardzie dostęp do kilkudziesięciu różnych hurtowni dropshippingowych. Wystarczy z poziomu panelu administracyjnego zaimportować plik hurtowni, ustalić marżę np. +20% aby cieszyć się sklepem wypełnionym towarami. Pewnie znajdą się też tacy, którzy z miejsca będą chcieli kosić konkurencję tnąc marżę na 15 lub 10 %. Niestety, taki sklep nie zacznie nagle robić nam obrotów. To tak, jakbyśmy wybudowali tani supermarket w środku Puszczy Kampinoskiej. Po prostu nikt go nie znajdzie. Dopiero za sprawą marketingu internetowego oraz różnych technik pozycjonowania jesteśmy w stanie „wydeptać ścieżki”, a później „zbudować drogi”, którymi klienci będą podążać do naszego sklepu. Burzy to nam jednak wizję bezkosztowego sklepu internetowego, bo pozycjonowanie i marketing internetowy nie są ani łatwe, ani tanie.

Kolejną sprawą jest unikatowość sklepu. Jeśli dostęp do integracji z hurtownią jest bezproblemowy dla wszystkich użytkowników platformy sprzedażowej to możemy być pewni, że nie będziemy pionierami w tej dziedzinie, a z integracji korzystają już dziesiątki firm. Można to łatwo sprawdzić. Otwórzcie przykładowy produkt z dowolnej hurtowni internetowej i skopiujcie numer tego produktu do Google. Prawdopodobnie wynikiem wyszukiwania jest kilkanaście sklepów internetowych, z czego zdecydowana większość ma ten sam tytuł produktu, zdjęcia i opis. W takim razie jaki jest sens budowy kolejnego klona? W ten sposób ciężko będzie się wdrapywać po drabinie pozycjonowania, bo Google nie znosi monotonii i powielania treści. Jeśli opisy powtarzają się na kilku stronach, Google może potraktować to jako „duplicate content” i osłabić stronę w rankingu wyszukiwania.

Dobrze jest nawiązać współpracę z hurtownią, która nie oferuje publicznie swojego pliku integracyjnego. Zdecydowana większość hurtowni do łączności ze swoimi odbiorcami posiada system b2b, który umożliwia wygenerowanie pliku XML z produktami. Możecie zapytać swojego dostawcę czy dla zwiększenia obrotów udostępni wam taki plik. W ten sposób zyskujecie przewagę nad konkurencją.

Jeśli za wszelką cenę chcecie współpracować z hurtownią, której produkty oferują już dziesiątki sklepów, czeka was wiele pracy. Aby wyróżnić swoją ofertę zmieńcie kolejność wyświetlanych zdjęć. Hurtownia nie zawsze ustawia najlepsze grafiki, jako główne – można nad tym popracować.Chcąc wybić się w wynikach wyszukiwania, podstawą jest zadbanie o unikalność treści. W budowie tytułów stosuje się pewne schematy (o opisach i tytułach produktów pisałem wcześniej), jednakże nawet przemyślana zmiana kolejności fraz wyróżni nas z tłumu. Najbardziej narażonym na „duplicate content” elementem jest opis produktu. Pamiętajmy, że Google to inteligentny algorytm i raczej nie będzie nas karał za powtarzający się opis parametrów technicznych jakiegoś sprzętu elektronicznego, np. komputera. Opisywane urządzenie cechuje się pewnymi stałymi cechami i już. Co innego, jeśli na kilku stronach pojawia się ten sam opis typu: ” OMEGA DANCE – przepiękna sukienka z wstawkami, prostego kroju, z dekoltem w kształcie serca, wąskimi rękawami do przedramienia…”.

Zadbajmy również o tagi swoich produktów. Często zdarza się, że w pliku hurtowni nie ma informacji typu meta. Sprawdźmy czy zaimportowały się dane widoczne dla wyszukiwarek: tagi, tytuł strony, opis strony. Jeśli są, zalecam przyjrzeć się im uważnie, pozmieniać – tak jak w przypadku frontowego contentu. Jeśli ich nie ma, no cóż… Czeka nas sporo pisania. Pozostawienie pustych wartości meta to strata potencjału. Warto w tagach dopisać kilka fraz kluczowych, ale tylko na temat danego produktu.

Większość osób, które chciały uniknąć wpisywania produktów z „palca” zapewne będzie zawiedzionych, bo z jednej strony mamy tysiące zaimportowanych produktów, a z drugiej zdecydowaną większość wypadałoby poprawić dla lepszego efektu.

Pamiętajmy, że w systemie sprzedażowym możemy ustawić jakie parametry, w jakim czasie będą się aktualizowały. Interesuje nas, aby stany magazynowe oraz ceny były jak najbardziej aktualne. Najczęściej ustawia się że aktualizacja odbywa się co 24h. Częstsze pobieranie danych z hurtowni, przez wiele sklepów jednocześnie, bardzo obciążyłoby system. W okresie świątecznym może to być niewystarczające, bo wyobraźmy sobie, że w hurtowni w południe sprzedały się wszystkie 3 z dostępnych samochodzików, a my mamy nadal dane o 3 dostępnych sztukach z porannej aktualizacji. Jeśli klient zamówi od nas taki towar, to jest problem – takie sytuacje zdarzają się dosyć często w dropshippingu i musimy się z nimi liczyć. Podobnie jak opóźnienia wysyłek związane z ograniczoną mocą przerobową hurtowni w okresie świątecznym.

Dropshipping z Chin?

Zdarza się, że na portalach aukcyjnych oraz wielu sklepach internetowych czas na realizację zamówienia oznaczony jest na około 30 dni. Na innych widnieje zaś jasna informacja, że towar będzie wysłany prosto z Chin. Handlujący w sieci szukają nowych, korzystniejszych ofert dla swoich klientów i decydują się na „niby-dropshipping” z Azji. Z naciskiem na „niby”. Sam proces logistyczny jest zbliżony do opisanego wcześniej. Klient zamawia, płaci, sklep zleca wysyłkę z Chin prosto do odbiorcy. Klient cieszy się z zamówionego towaru lub nie, bo z Chin dostarczanych jest wiele podróbek słabej jakości. Zgłoszenie przez klienta reklamacji to dla sklepu sprawa kłopotliwa. Często przedsiębiorca musi zwrócić koszty zamawiającemu, a sam zostaje z wybrakowanym towarem, ponieważ nie zawsze reklamacja jest uznawana przez chińskiego dostawcę.

Z prawnego punktu widzenia takie praktyki nie są dozwolone, ponieważ nie wolno handlować towarem, którego nie ma się w posiadaniu. Nie możemy tu mówić o dropshippingu, gdyż strony muszą zawrzeć umowę dropshippingową, a towar zazwyczaj kupowany jest od wielu przypadkowych dostawców z Aliexpress.

Nierozwiązana zostaje też sprawa podatkowa. Hurtownia zakupuje towar w cenie netto i zleca wysyłkę bezpośrednio do klienta. Kto wtedy zapłaci Vat? (Pisałem wcześniej o sprowadzeniu towarów z Chin.) Teoretycznie, sklep wprowadzając towar do obrotu w UE powinien we własnym zakresie rozliczyć kwestie celno – skarbowe. Najczęściej tak się nie dzieje. Zdarza się, że klient jako odbiorca końcowy, dostaje wezwanie z urzędu celnego do oclenia przesyłki i opłacenia podatku Vat.

Jest to nieuczciwa praktyka ze strony sklepów internetowych i prędzej czy później takie sklepy są kontrolowane oraz zamykane, dlatego wszystkim chcącym pośredniczyć w handu towarem z Azji bezpośrednio do klienta – radzę uważać.

Czy dropshipping to dobre rozwiązanie?

Myślę, że w powyższym wpisie znalazło się sporo wskazówek i przestróg dla osób chcących zacząć przygodę z dropshippingiem. Osobiście sądzę, że jest to model biznesowy godny uwagi. Należy jednak pamiętać, że tak jak w innych branżach, trzeba poświęcić sporo czasu i pieniędzy, aby wszystko zaczęło działać.

Najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie mało znanej hurtowni w Polsce lub Europie. Jeśli chcecie importować z Chin znajdźcie sprawdzonego dostawcę i poproście Agencję Celną o informację na temat importu wybranych towarów.

Osoby z większym kapitałem mogą spojrzeć na dropshipping z innej perspektywy. Szansą może się okazać stworzenie takiej hurtowni i udostępnienie własnego pliku z towarami dziesiątkom mniejszych sklepów.

Nie od dziś wiadomo, że im więcej dobrze opisanych i otagowanych produktów posiadamy w sklepie internetowym tym bardzie przekłada się to na organiczne wyniki wyszukiwania. A co za tym idzie na sprzedaż. Tylko co zrobić aby tych produktów mieć w sklepie więcej nie tracąc czasu na wklepywanie ich „z palca”?