Czy potrzebna jest znajomość języka obcego w handlu na Amazonie?

tłumaczenie opisów na Amazon

Trudno dziś podtrzymywać, że nieznajomość języków jest kompletnie niepotrzebna, szczególnie jeśli chcemy robić karierę na światowych rynkach sprzedażowych. Oczywiście, że można ominąć ten wymóg, ale nie wolno jednoznacznie przyznać, że angielski na nic wam się nie przyda. Przede wszystkim, dzięki znajomości angielskiego osiągacie bardzo wygodną niezależność, a co najważniejsze, zostają wam pieniądze w portfelu, ponieważ nie trzeba wówczas korzystać z pomocy ludzi z zewnątrz. Jak to więc jest z tym angielskim?

Czy tłumacz Google wystarczy?

Prawdopodobnie jest cała masa ludzi, którzy oferują swoje produkty na Amazon znając wyłącznie podstawy języka angielskiego. Poza rynkiem anglojęzycznym, jest jeszcze przecież Amazon DE, gdzie można się porozumiewać w języku niemieckim. Tak, ale co jeśli nie potrafimy powiedzieć słowa w żadnym z tych języków? Pozostaje nieoceniony Tłumacz Google, dzięki któremu możemy tłumaczyć na własne potrzeby całe teksty, instrukcje czy regulamin dostępny w Amazonie. Problem pojawia się, jeśli otrzymujemy korespondencję od klienta. Trzeba mu odpowiedzieć w jak najbardziej profesjonalnej formie. Próżno mówić jednak o profesjonalizmie, gdy posługujemy się metodą „kopiuj-wklej” z tłumacza. Siłą rzeczy będziemy robić błędy natury gramatycznej i o ile możemy się w jakiś, prostszy lub łatwiejszy sposób dogadać, o tyle możemy zostać negatywnie ocenieni. Nie wszyscy klienci, którzy napiszą do nas z całego świata, będą tak tolerancyjni na powstałe z translatorem Google błędy gramatyczne. Co gorsza, możemy się narazić na pewne nieścisłości dotyczące samego sensu wypowiedzi. Uznajmy tu jednak, że wszystkie chwyty są dozwolone i tłumacz Google stanie się pomocny przy kompletnej nieznajomości języka angielskiego, ale wyłącznie dla zapytań od naszych klientów i wciąż pozostaje to ryzykiem sprzedawcy.

Zaawansowane działania – bez tłumacza Google

Nie łudźmy się jednak, że podczas tworzenia listingu czy przy bardziej zaawansowanych pracach związanych z dodawaniem produktu, a co gorsza, komunikacji z samym Amazonem, (w razie na przykład zablokowania konta sprzedażowego) translator Google nam wystarczy. Niestety nie i lepiej wcale tego nawet nie zakładać.

Dużym problem sprzedawców nie znających, choćby w stopniu komunikatywnym, języka angielskiego jest wykonywanie zamówień. W tym celu najczęściej kierujemy swe kroki do Azji, w stronę chińskich producentów. Wyobraźmy sobie więc, że pragniemy stworzyć własny, oryginalny produkt, choćby niezaawansowany technologicznie. Musimy więc wysłać nawet kilkadziesiąt zapytań do fabryk, które miałyby go dla nas wykonać. Otrzymamy może kilkanaście odpowiedzi od zainteresowanych naszym zleceniem producentów. Teraz trzeba nawiązać z nimi owocną współpracę, wynegocjować najniższą cenę, poprosić o wersję testową produktu oraz zamówić setki jego sztuk, organizując ich przeprawę przez ocean, czyli przez pół globu. Znajomość języka angielskiego jest dla nas wówczas prestiżowa, to dodatkowy czynnik, który być może przesądzi o pozyskaniu najlepszej ceny produkcji prototypowego towaru i pozwoli zawiązać efektywną współpracę. Tam, po drugiej stronie komputera są ludzie, którzy nie posługują się tłumaczem Google i po prostu trzeba ich potraktować poważnie, jeśli oczekujemy tego samego.

Podsumowanie

Okazuje się więc, że znajomość języka angielskiego, czego by nie mówili w tym temacie inni polecający sprzedaż na Amazon, wydaje się być niezbędna, choćby w stopniu komunikatywnym. Zlecanie tego działania będzie kosztowne, jeśli chcemy się opierać na tłumaczach zewnętrznych kreujących nam listing i formułujących zapytania do chińskich sprzedawców. Tworzenie konkretnych zapytań, bez niedomówień, które mogą nas srogo kosztować, to przecież podstawa tego biznesu, podobnie jak niezbędna wiedza na temat kultury i obyczajów tych, z którymi zamierzamy podejmować transakcje.